|
| Relacja z III rundy KJS-Rallycross w Słomczynie | 29.05.2008, 14:10
Kiedy rano dojechałem do Słomczyna, pogoda nie napawała optymizmem i wydawało się, że kolejna runda KJS-RC odbędzie się w błotnistej mazi. Na szczęście jednak deszcz nie padał a na finały, jak na zamówienie, zaświeciło słoneczko. Poprawiona nawierzchnia toru była sucha i gładka niczym stół. Od razu z Szayą wprowadziliśmy mała modyfikację i ustawiliśmy pierwsze szykany zaraz za przejściem toru z asfaltu na szuter.
Powstało w ten sposób niezwykle techniczne miejsce, które juz podczas treningów wolnych zebrało obficie całą masę wszelkiego rodzaju sponiewierań, bąków i wycieczek w plener. Szybko jednak kierowcy znaleźli sposób na szykanę i walka zaczęła się na dobre.
Jak zawsze zaczęliśmy od jazd treningowych, których czas, na prośbę zawodników, został wydłużony do 45 minut. Potem czasówka na dwa stopery i w samo południe nadszedł czas ostatecznej rozgrywki.
O ile pierwsze biegi finałowe przebiegały dość spokojnie, o tyle ostatnie trzy obfitowały w dużą dawkę emocji. Zaczęło się już w finale C, kiedy na wyjściu z ostatniego wirażu dochodzi do kontaktu dwóch wózków. W jednym z nich w wyniku niegroźnego spięcia wyskakuje bieg i pechowy zawodnik jako drugi przekracza linie mety. Potem, w kolejnym finale, kiedy prowadzący uciekł daleko do przodu rozgorzała walka o dalsze pozycje. Zawodnicy atakowali się przez 3 okrążenia. W końcu umęczone motory odmówiły dalszej jazdy i obaj zawodnicy zakończyli wyścig w tym samym miejscu, jednak z różnica jednego kółka.
Kolejna ciekawa walka rozegrała się w ostatnim tego dnia finale. Na linii startu stanęło trzech najszybszych, a każdy z ambicjami zwycięzcy. Wśród nich znalazł się także pierwszy "dachmistrz" tego sezonu, który dał się już poznać z walecznej strony. Otrzymaliśmy pokaz perfekcyjnej sportowej walki, gdzie wózki jechały łeb w łeb. Młody Chojnacki wraz z Krzyśkiem Marczakiem razem zameldowali się w pierwszej szykanie. Było szybko i ciasno na tyle, że wyekspediowali jedną z beczek w plener. Żaden jednak nie ujął i po chwili razem pędzili do pierwszego nawrotu. Dobrze rozegrał Joker Lapa Andrzej Grabczyk i to jemu przypadło zwycięstwo.
Jednak ostatni, decydujący bieg finałowy rozegrał się podczas BK-2. Niestety, za regulaminowe odstępstwa techniczne wykluczono dwóch zawodników. Ostatecznie, więc kolejność uległa zmianie i zwycięzcą został Krzysztof Marczak przed Jackiem Chojnackim Juniorem i Przemkiem Zwolińskim.
Kolejna runda już w najbliższą niedzielę.
Kot
- na relacja fotograficzną zapraszamy do działu galeria.
| |