|
Powiązane linki:
Wyniki V rundy KJS-Rallycross < generalka po V rundzie KJS-RC <
|
| Podsumowanie V rundy KJS-Rallycross | 24.06.2008, 19:24
Po raz kolejny pogoda dopisała szayowozistom. Panującą ogólną duchotę i lejący się z nieba żar skutecznie łagodził dość mocny wiaterek. Zawodnikom chyba udzielił się już nastrój kanikuły bowiem zawody przebiegły nadzwyczaj spokojnie. Brak było spektakularnych pościgów czy walki znanej z poprzednich rund, choć nie obeszło się bez kilku ciekawych, a niekiedy dziwnych, zdarzeń.
Nowością był punkt tankowania wózków, który stanie się elementem stałym zawodów. Mnie, wydreptując wiele ścieżek, udało się w końcu sfinalizować uruchomienie dużych świateł i start odbywał się niczym na zawodach rallycrossu.
Już podczas treningów wolnych prawie wszyscy zawodnicy przetrącali beczkę na pierwszej szykanie, która zwiedzała całą szerokość toru wykonując przy tym piruety i loty koszące na małej wysokości. Do kolejnego dziwnego zdarzenia doszło podczas jednego z finałów. Już od startu w walkę wdali się Marcin Mikołajewski (15) i Artur Ślęczek (3). Kiedy razem próbowali wyjść z PO5 ich wózki po kontakcie zakleszczyły się tak, że nie sposób było ruszyć którymkolwiek z nich. Nawet przybyły na miejsce zdarzenia Szaya nie był w stanie podać sensownego rozwiązania rozczepienia wózków. Zapiął więc linę i ciągnął żelastwo na trawę. Nagle kleszcze puściły i wózki rozjechały się, uderzając w przeciwległe bariery. Z całego zajścia najlepiej wyszedł Paweł Hojdem z numerem 2, który akurat przed zdarzeniem postanowił pojechć JokerLap'a. Bieg został zakończony i Paweł automatycznie awansował do kolejnego biegu.
Jedyny ciekawy pojedynek rozegrał się między Przemkiem Zwolińskim (5) i Mariuszem Krawczakiem (16). Obaj wyszli na prostą niemalże równo, jednak szybszy okazał się Mariusz i powolutku wyprzedzał Przemka. Niestety zbyt szybkie wejście Mariusza w szykanę spowodowało równie szybki ponowny lot feralnej beczki i otrzymanie przez niego czarnej flagi. W ostatnim finale niedomagania silnikowe pozbawiły Bartka Byrskiego (1) nawiązania walki z konkurentami i musiał on zadowolić się trzecią lokatą. Zawody wygrał Krzysztof Marczak z numerem 4, a tuż za nim był Andrzej Grabczyk z numerem 7.
Teraz wakacyjna chwila oddechu i spotykamy się ponownie 24 sierpnia.
Kot
| |