|
| Tyszkiewicz przed Węgrami, wspomnienia ze Szwecji | 21.07.2008, 20:03
Na węgierskim torze w Nyirád odbyła się piąta runda Pucharu Europy Strefy Centralnej w Rallycrossie. W zawodach wystartował Łukasz Tyszkiewicz, który widnieje na liście zgłoszeń dywizji 2. Warto wspomnieć, że 21-letni zawodnik Automobilklubu Rzemieślnik niedawno wystartował w szóstej rundzie Mistrzostw Europy, która rozegrana została w Szwecji.
- Mimo tego, że nie udało mi się ukończyć finału i zająć dobrego miejsca zawody w Szwecji mogę zaliczyć do udanych. Po torze w Holjes jeździło mi się bardzo dobrze. Jest on bardzo szybki a zarazem trudny technicznie. W kwalifikacjach nie obyło się bez przygód z powodu pogody. Spadł deszcz, potem wyszło słońce. Jeden wyścig tej samej klasy był po mokrym torze, drugi zaś po suchym. Startowałem z drugiego pola w finale B z realnymi szansami na zakwalifikowanie się do finału A. Niestety po starcie na pierwszym zakręcie doszło do kontaktu. Peter Lundmark (Renault Clio) z pełną prędkością uderzył mnie w przednie prawe koło, co uniemożliwiło mi dalszą jazdę. Cieszę się, że mogłem wystartować w najbardziej obleganej przez zawodników i kibiców rundzie Mistrzostw Europy. Teraz czeka mnie start w kolejnych zawodach tzn razem w strefie. -powiedział Łukasz Tyszkiewicz
Warto wspomnieć, że po czterech rundach Polak zajmuje drugie miejsce tuż za Romanem Castoralem, mistrzem Europy z 2006 roku.
Na Węgrzech zabraknie drugiego zawodnika z teamu rodzinnego Tyszkiewiczów- taty Łukasza- Piotra. VW Polo po finale dywizji 1A w Szwecji nie zostało jeszcze naprawione.
Oto jak swój start w Szwecji podsumował Piotr Tyszkiewicz:
Do Holjes jechałem z bojowym nastawieniem. W 2005 roku zająłem tu piąte miejsce w dywizji 2. Od początku wszystko układało się nie po mojej myśli. Otrzymałem daleki numer startowy. Podczas treningu oficjalnego wystartowałem w pierwszej grupie podczas padającego deszczu czego efektem był dopiero osiemnasty rezultat. W pierwszej sesji kwalifikacyjnej startowałem z piątego pola. Po pierwszym zakręcie byłem drugi tuż za Jaroslavem Kalnym co dało ostatecznie dziewiąte miejsce w dywizji 1A. W drugim wyścigu po kontakcie z tarką pojawiły się problemy z geometrią- stąd dopiero dwunasta pozycja. Gorzej było w ostatniej sesji kwalifikacyjnej gdzie zaczęła wyskakiwać trójka. Na szczęście serwis usunął awarie trzeciego biegu i wystartowałem w finale C. Tu tuż po starcie przed pierwszym zakrętem zostałem zepchnięty przez jednego z rywali. Na tarce wybiło mnie w powietrze, cała sytuacja wyglądała groźnie. Na szczęście „wylądowałem” bezpiecznie urywając przednie koło. Po tym wydarzeniu zawody w Holjes niestety się dla mnie zakończyły. Chciałbym podziękować serwisowi, który stanął na wysokości zadania oraz licznej grupie polskich kibiców. Niestety zabraknie mnie podczas zawodów Pucharu Europy Strefy Centralnej na Węgrzech. W tym sezonie planuje jeszcze start w czeskiej oraz polskiej rundzie Mistrzostw Europy Rallycross -powiedział Piotr Tyszkiewicz.
/inf.prasowa/
| |