|
| Wypowiedzi zawodników po III rundzie cz.2 | 20.06.2008, 16:06
Łukasz Figiel: „Tor w Słomczynie jest znany wszystkim zawodnikom klasy narodowej- Seicento. Konkurencja jest na wysokim poziomie, wiec trudno jest osiągnąć taki wynik.
Jego zdobycie jest wypadkową m.in. dobrej znajomości przeciwników, ich umiejętności, obranej taktyki, no i przede wszystkim świetnie przygotowanego toru. Te wszystkie elementy sprawiają, że Słomczyn jest miejscem, gdzie można naprawdę poczuć adrenalinę."
c.d. Łukasz Figiel: "Większa konkurencyjność w Dywizji RX Cup pozwoliłaby osiągnąć lepszy wynik w handicapie. Nie zapominajmy o tym, że mamy do czynienia z bardzo doświadczonymi kierowcami i z dużo mocniejszymi samochodami.”
Konrad Kacprzak: „Przyjechałem na III rundę powalczyć o zwycięstwo, ale w Słomczynie Łukasz okazał się szybszy. Ciężko go tu pokonać, choć myślę że jest do ugryzienia.
W Sosnowej sytuacja była odwrotna i z Czech przywiozłem dobry wynik, przed
nami Runda na Węgrzech gdzie na pewno czeka nas ostra walka o punkty. Trudno
mówić po trzech rundach o sytuacji w klasie, trzeba się skupić na przygotowaniach i jeździe w najbliższych zawodach.
Cieszę z przywrócenia biegu Handicapowego w którym miałem okazję uczestniczyć po raz pierwszy i choć nie jestem zadowolony z wyniku jaki w nim osiągnąłem uważam że to fajne urozmaicenie zawodów.”
Paweł Trzepiota: „Po mniej udanym występie w Czechach odnalazłem swoje miejsce w stawce. Wynik mógłby być lepszy, ale w finale przegrałem bardzo bezpośrednie starcie z Piotrkiem Naszkowskim. W jego wyniku wyprzedził mnie jeszcze Krzysztof Drewek. Gdybym obronił się przed Piotrkiem była szansa na dużo wyższą lokatę. Tym razem mnie jednak przechytrzył i wziął rewanż za potyczki jeszcze z szayowozów. Myślę, że zarówno w mojej technice jazdy jak i w przygotowaniu auta pozostają jeszcze duże rezerwy, które pozwalają mi optymistycznie patrzeć na resztę sezonu.”
Patrycja Stępniewska: „Zaskakujące było wszystko!!! Pierwszy raz byłam na torze. Pierwszy raz jeździłam moim samochodem. Po przebudowie odebrałam go w środę wieczorem. W czwartek ciągnęłam sama na lawecie przez pół Polski. W piątek dokonano w nim koniecznych poprawek, później dopełnienie pozostałych formalności i........ więc, była to mieszanka skrajnych emocji. Od euforycznej radości (spełniające się marzenia) poprzez rosnące napięcie, (chęć rywalizacji) po maksymalny stres i zmęczenie po jeździe. Wszyscy byli dla mnie życzliwi, traktowali mnie poważnie i gratulowali odwagi.
Na zawody te trafiłam przy pomocy splotu przypadków - zrządzenia losu.
Pewnego dnia skontaktowano mnie z moim największym autorytetem w tej dziedzinie - Łukaszem Zollem. To właśnie on, wskazał mi drogę, do zrealizowania mojego największego marzenia - wyścigów. To jemu zawdzięczam udział w tych zawodach.
Moje plany, to: Doprowadzenie samochodu do maksymalnych osiągów. Poprawienie techniki i prędkości jazdy. Udział we wszystkich możliwych zawodach. Uzyskiwanie jak najlepszych wyników i zajmowanie coraz lepszych miejsc na pudle.
Wszystkie zamierzenia spełnię, by tym podziękować Łukaszowi Zollowi za pokładaną we mnie nadzieję i wiarę, a czas jaki mi poświęcił, nie może być czasem straconym.”
Kamil Komoński: „Finał A startowałem z 2 linii po zewnętrznej stronie toru. To był dobry start i udało mi się zdobyć od razu 3 pozycje. Widząc walkę w wstecznym lusterku jechałem blisko, poprzedzającego mnie Konrada utrzymując 3 pozycje, z której byłbym zadowolony! Ale źle wybrany moment na przejechanie joker lapa spowodował wyjazd na końcu grupy. Myślę że pokonanie jeszcze 2 okrążeń wystarczyło by mi do stworzenia bezpiecznej odległości i spokojnie przejechanie dodatkowej części toru.”
Mateusz Tyszkiewicz: „Ta runda była moim pierwszym startem w MPRC . Jestem bardzo zadowolony z tego, że mogłem wystartować za co chciałbym podziękować rodzicom. Przed zawodami tylko raz udało mi się wjechać na tor i potrenować. To jednak zdecydowanie za mało, aby liczyć na jakiś spektakularny sukces w szczególności w tak wyrównanej klasie. Zawody te potraktowałem czysto treningowo.
Chciałem zdobyć jak najwięcej doświadczenia, które jest bardzo potrzebne w tej klasie. Samochody mają podobne moce i oprócz próby zaatakowania zawodnika którego ma się przed sobą trzeba uważać, aby nie stracić pozycji na rzecz zawodnika którego ma się za sobą. Jest to bardzo trudne i potrzeba dużego doświadczenia. Nie nastawiałem się na to, aby zająć jak najlepsze miejsce, tylko skupiałem się na jak najszybszej i bezbłędnej jeździe. Dzięki tej rundzie czuje się dużo pewniej przed następnym wyścigiem, nie mniej jednak mam przed sobą jeszcze dużo nauki.”
Jacek Konasiuk: „Kolejna runda już za nami i dla nas niestety bardzo nie udana. Niestety nie udało się znaleźć przyczyny przez którą auto przerywało. Usterka nawet pogłębiła się do rozmiarów wcześniej nie spotykanych, co było baaardzo wyraźnie widać obserwując już pierwszą kwalifikację. Auto normalnym tempem dojeżdżało tylko do "pierwszego prawego", a na wyjściu już nie jechało... ale cóż, tak to czasem bywa... Przy okazji chcę podziękować chłopakom (Rafał, Tomek i Olek), którzy cały czas starli się znaleźć przyczynę problemu i ją usunąć. Ze sportowego aspektu runda nie udana, natomiast z towarzyskiego wszystko było ok. Dopisała pogoda więc mimo problemów z autem i tak postanowiliśmy się dobrze bawić zawodami. Dziękuję konkurencji za sportową rywalizację i gratuluję wyników. Do zobaczenia na następnej rundzie, mam nadzieję że to będą Węgry, chociaż nadal brakuje nam części budżetu!
Marcin Kasprolewicz: "Ciężko jest się wypowiadać na temat konkurencji w klasie RWD ponieważ tej konkurencji w zasadzie nie ma. Mając do dyspozycji dwóch rywali ciężko mówić i sportowej rywalizacji. Kiedy jeszcze 4 lata temu ścigałem się Maluchem, w klasie pierwszej tych konkurentów było przynajmniej 12. Tak naprawdę problem frekwencji leży w przepisach dotyczących homologacji odzieży ochronnej, fotela i pasów. Ja rozumiem przepisy, które obowiązują w ME Rallycross, ale my ścigamy się tutaj w Polsce i według mnie nie ma znaczenia czy kombinezon me homologacje czy tez ma ja utracona. Nie każdego też stać by startować w Czechach na Węgrzech czy w Austrii. Może warto wrócić do rywalizacji na krajowych torach w Słomczynie i w Toruniu.
Na następną eliminację w której wystartuje moje Sierra będzie już lepiej jechała. Jest jeszcze mnóstwo rzeczy do zrobienia i poprawienia. Na następnych zawodach chciałbym powalczyć z zawodnikami, którzy jeżdżą autami z aktualną homologacją."
| |