|
Powiązane linki:
zobacz wyniki IV rundy MPRC < zobacz fotografie z zawodów <
|
| Wypowiedzi zawodników po IV rundzie MPRC w Nyirad | 24.07.2008, 11:50
Konrad Kacprzak: Jesteśmy po rundzie na Węgrzech, gdzie mięliśmy okazję pościgać się na bardzo fajnym, szybkim i jak się okazało bardzo wymagającym dla sprzętu torze. Chyba każde auto z National Cup było reanimowane po kolejnych kwalifikacjach. Pech dotkną mój samochód już w pierwszej kwalifikacji, gdzie po uszkodzeniu płyty, miski olejowej i złamaniu smoka przytarł się silnik w pierwszym cylindrze w wyniku czego pękł korbowód.
Konrad Kacprzak c.d: Przez noc inżynierowie Ptaszek i Cygaro skonstruowali mi trzy cylindrowe Seicento którym cudem jeździłem kolejne kwalifikacje i finał, ale nie miałem szans z czterocylindrowymi Sejami i zawody ukończyłem na ostatnim miejscu. Tor bardzo fajny i chętnie pojawię się tam w przyszłym roku.
Jacek Chojnacki: "„Stary rallycrossowy wróbel jestem ale do tej pory wydawało mi się, że jeździłem po prawdziwych torach do tej dyscypliny sportu. Tor w Nyirad zdecydowanie zmienił mój pogląd. Oczywiście hopki dla Seicento to żaden problem ze względu na jego niezbyt dużą prędkość a duże różnice wysokości to miód dla tej dyscypliny sportu.
Tym także, którym przeszkadzały dziury, chciałbym przypomnieć, że kiedyś rallycrossowe tory takowych miały bez liku i ponieważ nie znając toru byłem na nie na wszelki wypadek przygotowany, dlatego nie miałem żadnych problemów technicznych podczas zawodów w Nyirad. Zatem tor do zabawy doskonały ale i niebezpieczny ze względu na osiągane prędkości co było bardzo widoczne w mocniejszych klasach. A my do tej pory myśleliśmy, że nasz tor w Słomczynie jest bardzo szybki ! A ja zatęskniłem do całkiem podobnego toru w Vilkyciai na Litwie koło Kłajpedy.”
Adam Kozak: „Byłem w Nyirad już 3 razy, znam ten tor z cyklu Mistrzostw Europy i lubię go najbardziej. Obiekt jest niezwykle szybki przy tym bardzo techniczny, a z uwagi na liczne hopki i "odciążenia" wymagający dla zawieszenia samochodu. Jazdy nie ułatwiał też upał, który o tej porze roku jest tam nie do zniesienia. Jadąc na Węgry miałem przewagę w postaci znajomości toru i zakładałem, że uda mi się wygrać z polskimi zawodnikami - co później potwierdził wynik czasówki.
Niestety zarówno pierwszej, jak i drugiej kwalifikacji nie ukończyłem z powodu usterki w instalacji elektrycznej. Pompa paliwa nie podawała paliwa w sposób ciągły i auto gasło. Pozostało wracać do Polski bez Węgierskich punktów.”
Kamil Komoński: „Lubię suche i słoneczne zawody, takie jak w Nyirad. Tor zaskoczył mnie bardzo pozytywnie, wiele spadań , duża różnica terenu powodowała, że ten stal się dla mnie jednym z najbardziej atrakcyjnych obiektów na tą chwile. Ulubionym momentem był zakręt gdzie po szybkim spadaniu ( koniec 4 biegu ) było dochamowanie do nawrotu 2 bieg. Raz tam przesadziłem i po odbiciu od nasypu ziemnego znalazłem się na boku :) - ciekawe uczucie, wychodzić przez drzwi jak w czołgu :)
Dobre czasy w 2 eliminacjach pozwoliły mi startować z 3 pozycji. Do pierwszego zakrętu wjechaliśmy wszyscy bardzo blisko siebie. Na 2 zakręcie spotkałem się z Grześkiem bok w bok. Jego auto wypadło z trasy. Następnie jadąc za prowadzącym Figlem czekałem na jego krok. Postawiłem wszystko na jedna kartę. Minąłem Figla jadącego Joker Lapem i zacząłem ucieczkę. Jechałem najszybciej jak mogłem. Łukasz Figiel po wyjechaniu z Joker'a nie jechał już tak szybko i blokował chłopaków z Tylu co dało mi szansę bezpiecznego przejechania Joker Lapa na 2 zakręty przed metą.
Bardzo się cieszę z mojego pierwszego zwycięstwa. Nie mogę się doczekać następnej eliminacji, żeby znowu sprawdzić się z tak szybko i wyrównaną w tym sezonie konkurencja”
Krzysztof Skorupski: „Nyirad zdecydowanie prowadzi w moim rankingu torów rallycross. Bardzo dużo radości dawała mi jazda na tym obiekcie. Lubię szutrowe zakręty czego brakuje w Słomczynie. Pierwszego dnia gdy tor był jeszcze równy można było naprawdę bardzo szybko pokonywać zakręty. Lecz juz w niedzielę przez liczne wyrwy w torze oraz polewanie przed wyjazdem naszej klasy zmuszało nas do znacznego ograniczenia prędkości. Niestety mieliśmy problemy z silnikiem co było widać na prostej startowej podczas kwalifikacji kiedy mój wózek nie dorównywał mocą reszcie konkurencji.
W finale A podczas przedostatniego zakrętu jechałem bardzo ostrożnie, dużo wcześniej hamując i trzymając wewnętrzna broniąc się przed atakami jadącego bardzo dobrze tego dnia Grześkiem Niedziołko. Właśnie wtedy Grzesiek nie wyhamował lekko wyrzucając mnie z zakrętu. Ostatecznie jednak udało mi się obronić pozycje dojeżdżając na metę drugi....:)”
Rafał Maliński: „To był świetny pomysł żeby jedna z rund mistrzostw polski rozegrała się na Węgrzech. Mimo że tor jest bardzo daleko, to jego konfiguracja i zróżnicowanie poziomów z pewnością rekompensuje wysokie koszty dojazdu. Śmiało mogę powiedzieć, że to najfajniejszy tor po którym jeździłem. Na dodatek przez całe zawody świeciło słońce i panowała plażowa atmosfera.
Pierwszego dnia doszło do pewnego dziwnego zdarzenia. Po czasówce większość zawodników przebrała się w "cywilne" ubrania, a moja ekipa była już spakowana, żeby pojechać plażować się nad Balatonem. Kiedy już wsiadałem do samochodu dotarła do mnie informacja, że zmienił się harmonogram i za pół godziny jedziemy pierwszą kwalifikację. Wszyscy byli tym zdziwieni, informacja była przekazane tylko przez megafon. Przed pierwszym wyścigiem miałem problemy techniczne i moje seicento odpaliło w ostatnim momencie, kiedy rywale stali już na stanowiskach startowych. Na szczęście organizatorzy byli wyrozumiali i dopuścili mnie do biegu.
W finale B popełniłem błąd zbyt wcześniej zjeżdżając na Joker Lapa, przez co utknąłem za jadącym zdefektowanym samochodem Konradem Kacprzakiem. Na przed ostatnim zakręcie udało mi się wyprzedzić Arona Domżałe, ale on skontrował mój atak i na metę wjechał jako pierwszy.
Mam nadzieję że węgierska runda na długo zagości w kalendarzu mistrzostw polski. Ściganie się po tym torze to wielka przyjemność.”
Marek Ozimski: „Węgierski tor bardzo różnił się od Polskich obiektów. Jest szybszy i dużo bardziej wymagający dla kierowców jak i dla maszyn. Trasa prowadziła przez liczne hopki i zróżnicowane wysokości toru, bardzo widowiskowe dla kibiców. Osobiście tor w Nyirad podobał mi się, chodź przyznaje, że jechałem bardzo asekuracyjne. Jeden błąd na tym szybkim torze mógł spowodować totalne zniszczenie auta. Wysokie temperatury przy takiej ilości zawodników, a co za tym idzie, długie kolejki przed startem , były dużym problemem dla oczekujących kierowców.”
Łukasz Tyszkiewicz: „5 runda FIA Central European Zone Rallycross Trophy odbyła się na
Węgierskim torze w miejscowości Nyirad. Tor był bardzo szybki i
techniczny. Zawody zapowiadały się bardzo ciekawie. Podczas
kwalifikacji udawało mi się poprawiać czasy uzyskiwane w treningach co
pozwoliło mi zająć drugie miejsce w pierwszej i drugiej kwalifikacji,
oraz wygrać trzecią. Niestety po zjechaniu do serwisu po trzecim wyścigu
okazało się, że w skrzyni biegów jest dziura. Na szczęście mechanicy
na finał zdołali włożyć seryjną skrzynie. W tym miejscu chciałbym
podziękować moim mechanikom Arturowi i Wojtkowi, mechanikowi Kamila
Komońskiego, Arturowi i mechanikom Konrada Kacprzaka, Marcinowi i Pawłowi
którzy walczyli do ostatniej chwili, żebym mógł wystartować w finale.
Z seryjną skrzynią nie miałem szans na walkę z Romanem Castoralem i
Davidem Stefanem. Na szczęście udało mi się obronić 3 miejsce z którego
jestem bardzo zadowolony.”
Łukasz Figiel:" Tor w Nyriad, jest nowym torem dla kierowców z National Cup, nawet dla doświadczonych kierowców jak Jacek Chojnacki, który ściga się już wielu lat. Tor ten pozwolił kierowcom pozyskać jak i sprawdzić swoje umiejętności jazdy. Różnice wysokości toru "podbicia" były dla kierowców National Cup niezwykle uciążliwe gdyż ulegały uszkodzeniu miski olejowe i części zawieszenia.
Słoneczna pogoda dopisywała zawodnikom podczas zawodów jak również dawała w kość podczas kwalifikacji jak i finałów - temperatura dochodziła do 60 stopni w samochodach. Podczas zawodów nie liczyła się jednak temperatura i pot, tylko dojechanie do mety. Duże prędkości podczas jazdy nie pozwalały, na jakiekolwiek błędy. Jeden błąd i dachowanie.
Z trudem udało się dotrzeć do finału A - pole positon. Pierwsze 3 okrążenia prowadziłem, w pewnym momencie dobiło samochód przy przejściu z nawierzchni betonowej w szutrową gdzie pech chciał i mechanizm lewarka zmiany biegów uległ totalnemu zniszczeniu, co nie umożliwiało zmianę biegów. Do końca finału -2 ostatnie okrążenia jechałem na 3 biegu i dojechałem na 4 pozycji."
| |