Kalendarz RC'09
do konta gmail
fot. rallyart.pl
fot. rallyart.pl


Powiązane linki:
   


zobacz wyniki z Mariapocs <    
| Wypowiedzi zawodników po nocnym Mariapocs | 23.06.2009, 19:16

Piotr Naszkowski: Nocne finały i rozgrywanie wyścigu przy świetle elektrycznym to na pewno jest dobry pomysł. Tor na Węgrzech należy z pewnością do najciekawszych obiektów w naszych rozgrywkach. Same zawody ciekawe, dobra rywalizacja i super atmosfera. W finale po starcie na pierwszym zakręcie doszło do dużego zamieszania. Zostałem uderzony w tył samochodu przez jednego z zawodników i spadłem na ostatnią pozycje. Udało mi się odrobić dwie pozycje. Zakończyłem eliminacje na czwartym miejscu. Może w następnej eliminacji będzie lepiej...

Bohdan Ludwiczak: Zawody do początku do końca rewelacja. Bardzo sprawna organizacja, krótkie przerwy między biegami. Jak pokazali Węgrzy można i ekonomicznie rozegrać całe dynamiczne zawody w jeden dzień, co w dobie kryzysu jest bardzo istotne dla zawodników i kibiców.
Tor bardzo szybki i przyczepny rewelacyjny do oglądania dla kibiców. Uważam że w Słomczynie przydałaby się taka trzymająca nawierzchnia asfaltowa bo ta śliska wylana parę lat temu powoduje że zawody straciły to co w rallycrosie najważniejsze: ogromne szybkości i dynamikę – czyli to co kibice chcą zobaczyć na zawodach rallycrosowych.
Nocne show – fantastyczne!!! Dyskotekowa muzyka, tłumy kibiców, pokazy akrobacji motocyklowych, wreszcie jazda przy sztucznym oświetleniu – dla mnie bomba. Mimo tego że w końcówce mojego finału miałem szanse na zwycięstwo a tak bardzo chciałem wygrać że aż złamałem pedał gazu. Uważam te zawody za najlepszą imprezę motoryzacyjną w jakiej miałem okazję uczestniczyć. Czułem się wyluzowany jak po naszej warszawskiej Barbórce, rewelacyjna, dynamiczna zabawa, tłumy kibiców-uśmiechniętej młodzieży , a jaką z tego zrobią transmisję telewizyjną : BRAWO WĘGRZY!
Jeszcze dwa słowa o BT. Moje trwało 2,5min. – sprawdzili zgodność danych w książce wozu I przyłożyli pieczątkę. Natomiast Po biegach wyrywkowo sprawdzali wagę samochodu , rękawiczki, buciki lub zwężkę w aucie. Wszystko w miłej atmosferze : proszę , dziękuję, życzymy powodzenia… A u nas atmosfera jak na przeglądzie Mercedesa z RFN-u w czasach wczesnego komunizmu.
Podobno polak potrafi… więc uczmy się do Węgrów.



Jacek Chojnacki: Tor ekscytujący. Część asfaltowa i szutrowa. Było trochę z rajdów i z wyścigów. Mnie bardzo podobała się ta wyścigowa część toru. Nocne finały są rewelacyjne. Ta atmosfera, te światła, ta muzyka. Udzielił nam się ten nastrój. Myślałem, że w finale tylko ja pójdę na wojnę, a tymczasem wszyscy podjęli taką decyzję. Pierwsze pół okrążenia po starcie było nieprawdopodobnie boskie. Nikt nie odpuścił.
Myślę, że nocne rozgrywanie naszych zawodów ma przyszłość zwłaszcza w formule, jaką zaproponowali gospodarze. Węgrzy wiedzą jak to zrobić, żeby zainteresować widzów. Spacerując w wolnych chwilach po parku maszyn w pewnym momencie czułem się jak w tłumie na molo w Sopocie w szczycie wieczornych przechadzek.



Krzysztof Skorupski: Trzeba przyznać, że Węgrzy wiedzą co zrobić żeby przyciągnąć kibiców na zawody... Tor w Mariapocs co prawda nie należy do najbezpieczniejszych, jest bardzo szybki i cały tor przejeżdża się praktycznie na 2 hamowania...Ale właśnie częste stłuczki połączone z nocnym show z udziałem motocyklistów oraz przeprowadzeniem finałów przy sztucznym oświetleniu zaprocentowało bardzo dobrą frekwencją kibiców.
Myślę że jedynym minusem nocnych finałów była słaba widoczność przeciwników w lusterkach, poza tym szczegółem to świetny pomysł, a jazda w takich warunkach daje jeszcze więcej frajdy...:) Wydaje mi się że takie urozmaicenie bardzo dobrze sprawdziło by się w Słomczynie. Przed nami Toruń. Mam nadzieję ze uda mi się utrzymać dobrą passe i będę w stanie walczyć o czołowe lokaty.



Piotr Kempa: Obiektywnie oceniajac sytuacje, zawody na wegrzech moge zaliczy do nie udanych, nie ukonczona kwalifikacja, nie ukonczony bieg finałowy... a miało być tak pięknie..;-) Czwarty czas w drugiej kwalifikacji i ok. 1 sec straty na okrazeniu do pierwszej trójki, dawaly nadzieje ze jak sie przełamię i przestanę hamowac przed zakretami moze byc niezle ;-) .
Niestety rzeczywistość szybko zweryfikowała moje plany. Oceniając jednak zwody subiektywnie, odrzucając minusy, zostają same plusy!!! ;-)
Tor baaardzo fajny, zmuszający do walki bok w bok. Sztuczne oswietlenie, mimo że pozostawia wiele do zyczenia, moim zdaniem jest doskonałym urozmaiceniem sezonu rallycrossowego. Bieg finałowy, mimo że zakonczył się dla mnie po kilkudziesieciu sekundach, będę jeszcze długo wspominał. To co sie działo w pierwszym prawym zakrecie, jest nie do opisania!!! Za szybcy za wsciekli wymiekaja..;-) gratulacje dla Piotrka Naszkowskiego że po takim spinie zdołał powtórnie właczyć sie do walki. Niestety byłem w takim szoku, ze głównie mysłałem ,, K%#$% co tu się dzieje...!!!". Brak doswiadczenia, spowodował ze uszkodziłem niefortunnie samochód, zasysajac zderzak pod siebie, dodatkowo zaczepił się o chłodnicę, rwąc ją z kazda sekunda coraz bardziej. Na dodatek zaklinował się między kołem a silnikiem, tak ze nawet po zatrzymaniu nie byłem go w stanie wyciągnąć. Niestety zwyciezyła rozwaga i kiedy zrozumiałem że dzieje się coś nie dobrego z samochodem, zjechałem z toru.



Rafał Maliński: Jeszcze nigdy nie było tak ostrej walki w finale. Nocne ściganie to zupełnie inna jazda. Widać tylko światła samochodów z przodu. Jeśli ma się kogoś z boku lub za plecami to jeździ się na słuch (od uderzenia).
Już po pierwszym okrążeniu asfaltowo-szutrowy tor pokrył się warstwą plastiku z pokruszonych zderzaków. Jedynym nieuszkodzonym elementem mojego samochodu jest dach, a gdybym jadąc na 2 kołach nie oparł się na samochodzie Piotrka Naszkowskiego to również i ta część byłaby do wymiany. Po tych zawodach wszystkie Seje wyglądały jak pomięte puszki.
Nocne ściganie sprawiło wszystkim wielką radochę. Nie liczył się nawet wynik na mecie. Ja po starcie dopchałem się na 4-tą pozycję. Piotrkowi Kempie po kolizji ze mną wkręcił się zderzak w koło i nie mógł daje jechać. Ja jednak nie miałem pojęcia co dzieje się za mną. Atakowałem Jacka Chojnackiego w pewnym momencie wcisnął mi się Piotrek Naszkowski. Wytrąciło mnie to z równowagi i wpadłem na wysoki krawężnik. Samochód postawiło na 2 koła i straciłem sporo prędkości. To było na ostatnim okrążeniu, wiec nie było czasu na odrabianie strat.
Pomysł rozegrania finałów po zmroku jest świetny. Sobotni wieczór to najlepsza pora na rozrywkę. Na zawody przyszły tłumy kibiców. Uważam, że każdy tor powinien mieć oświetlenie i każde zawody powinny mieć taki harmonogram, żeby skończyły się całonocną imprezą.



Łukasz Zoll: Zniknęło ciśnienie oleju i tyle na tą chwile wiem, silnik jest teraz w trakcie rewizji i myślę że jutro będzie wiadomo czy wyrobimy się na Szwecję. Jesteśmy gotowi od miesiąca na zawody w Holjes, mamy bilet na prom, wynajętego campera i wysłane zgłoszenie ... tylko silnik jeszcze nie gotowy ... Mistrzostwa Polski są już chyba za nami, teraz chcemy się skupić nad Strefą ale mamy już 2 wyścigi bez punktów. Roman Castoral powiedział że do końca sezonu będzie jeździł przednio napędową Astrą więc małe szanse mamy z nim ....
Jak wyrobimy się na Szwecję to będziemy decydować co dalej po zawodach.



Pozostałe informacje:





    Pozostałe informacje z rallycross.com.pl

    - Zobacz archiwum
Skrócona klasyfikacja:
Liderzy MPRC 2008

Najbliższe imprezy:



Zalecamy
rozdzielczość
ekranu:
1024x768px

oraz
przeglądarkę:





Add to Google

rallycross-news.pl | © copyright 2008-2010
zaprojektowane przez Rallyart.pl
Strona pod patronatem Automobilklubu Rzemieślnik