Aktualności

Pięć pytań do… Marcina Gagackiego

Zawodnicy krótko i zwięźle opowiadają o minionym sezonie

Marcina Gagackiego chyba nikomu nie trzeba przestawiać – kierowca, organizator mistrzostw i szef zespołu w jednym. Marcin ma za sobą sezon, w którym odczuł pełen wachlarz emocji – od smutków wynikających z awarii, po radość z nowego samochodu. Zresztą, jeśli idzie o maszyny to „Gacek” jest jedynym zawodnikiem, który w 2018 roku startował aż trzema! 

1. Jak zapatrywałeś się na walkę przed startem sezonu 2018? Jakie miałeś cele?

Zawsze stawiam przed sobą najwyższe cele, więc myślałem o pierwszym miejscu. Realnie jednak podchodząc wiedziałem, że będzie to bardzo trudne, a wręcz niemożliwe, jeśli u konkurentów nie pojawią się awarie. Nie spodziewałem się, że zostanę wicemistrzem Polski i mając w perspektywie sezon za kierownicą Mitsubishi widziałem siebie na maksymalnie trzeciej pozycji. Konkurencja dysponowała topowym sprzętem – czy to Tomek Kuchar, czy Darek Topolewski, jak i również Mikołaj Otto. Po pierwszej rundzie cieszyłem się, że nie odstawałem od kierowców w szybszych autach, a czasy okrążeń miałem najlepsze, mimo najsłabszego samochodu. Zawsze przegrywałem start i mniej więcej tyle traciłem na mecie. To napawało mnie optymizmem, a końcówka sezonu pokazała, że te odczucia nie były nieuzasadnione, bo po przesiadce do Fiesty czy Polo moje tempo było znacznie szybsze i gdybym miał taki samochód choćby od połowy sezonu to sprawy miałyby się inaczej.

2. Czy jesteś zadowolony ze swojej jazdy i końcowego rezultatu?

Jak najbardziej jestem zadowolony z tego jak jeździłem, zwłaszcza w końcówce sezonu, kiedy jechałem nowymi samochodami. Mitsubishi dobrze znam, więc moje tempo w tym aucie było wszystkim zdane. Później były dwie niespodzianki. Najpierw bardzo duża w postaci Forda Fiesty, do którego wsiadłem bez testów i pojechałem zadowalającym tempem. Wielu kierowców mówi, że potrzebuje się wjeździć w samochód, jednak mi to nie było zbytnio potrzebne. Później było Polo i choć awaria półosi zniweczyła szanse na dobry wynik, to czasy były bardzo dobre. Jestem zadowolony z rezultatów, swojego tempa i chyba nie mogę sobie niczego zarzucić w tej kwestii.

3. Jaki był najlepszy moment sezonu?

Kiedy Darek sprawił mi niesamowitą niespodziankę kupując Forda i rzucając hasłem „oklejaj maszynę i jedziesz w Słomczynie nowym autem”. Miałem na to 24 godziny, ale w takiej sytuacji nie był to problem. Darek jest człowiekiem, który potrafi pozytywnie zaskakiwać, a moja radość była ogromna. Po raz kolejny w życiu miałem wielkie „wow” i cieszę się, że zrealizowaliśmy plan wygrywając tamte zawody. Szkoda, że Polo, które mamy w zespole od początku sezonu, strzelało fochy i Darek nie mógł walczyć na torze jak równy z równym. Zrealizowaliśmy plan na mój start i powstrzymaliśmy serię zwycięstw Tomka Kuchara, ale szkoda, że Darka nie było na podium obok mnie.

4. To z drugiej strony – jaki był najtrudniejszy moment tego sezonu?

Myślę, że sporty motorowe nie istnieją bez trudnych momentów i po prostu trzeba wyciągać wnioski z błędnych decyzji czy problemów ze sprzętem. Ja raz miałem sytuacje, gdzie chciałem pokazać „jaki to nie jestem” i na Litwie cisnąłem Mikołaja Otto. Wyprzedzałem go dwukrotnie, potem wypadałem poza tor. Źle taktycznie rozegrałem tę sytuację, zwłaszcza że jechałem bez spottera. Jeśli miałbym wskazać jednej najgorszy moment to wymieniłbym problemy z silnikiem podczas piątej rundy. Walczyliśmy całą noc wraz z mechanikami, aby wymienić jednostkę napędową i dzięki temu mogłem stanąć do walki kolejnego dnia. Miałem wtedy łezkę w oku, że nie mogłem walczyć jak równy z równym, przez co uciekło bardzo dużo punktów, a Tomek powiększył przewagę.

5. Z kim stoczyłeś najlepszą walkę w tym sezonie – z jakim kierowcą i podczas której rundy?

Zdecydowanie z Tomkiem Kucharem i myślę, że kibice mogą to potwierdzić. Były momenty, w których byłem pół długości auta przed nim, jak i też takie, kiedy notowałem lepsze czasy. Trzeba jednak przyznać, że walka była z każdym kierowcą, także z Mikołajem Otto i z Maćkiem Cywińskim, który niestety nie startował we wszystkich rundach, czy też z Darkiem Topolewskim. Na Litwie walczyliśmy na ułamki sekund. W naszym zespole nie ma czegoś takiego jak „team orders” i choć jesteśmy przyjaciółmi poza torem, to na nim walczymy jak prawdziwi rywale i każdy jedzie swoje. Szkoda, że Polo było w tym roku kapryśne, bo gdyby nie awarie, to sezon 2018 mógłby wyglądać zupełnie inaczej.

Do najbliższego wydarzenia zostało:

06/07 April 2019

1. runda - Autodrom Słomczyn (MPRC) Autodrom Słomczyn

Czytaj więcej