Aktualności

Pięć pytań do… Radosława Raczkowskiego

Zawodnicy krótko i zwięźle opowiadają o minionym sezonie

Przed rozpoczęciem sezonu 2018 Radek Raczkowski zaskoczył wszystkich ogłaszając swoje starty w Oponeo MPRC. Do stawki dołączył więc kolejny kierowca rajdowy, który z szutrem jest za pan brat, podobnie jak z samochodami napędzanymi na przednią oś – w końcu niewiele osób może się pochwalić wygraną w klasie podczas rundy Rajdowych Mistrzostw Europy. Radek pokazał, że taki wybór nie był przypadkowy i  bardzo szybko odnalazł się w rallycrossie, dzięki czemu prawie do samego końca walczył o mistrzowski tytuł w grupie SuperNational.

1. Jak zapatrywałeś się na walkę przed startem sezonu 2018? Jakie miałeś cele?

Przed rozpoczęciem sezonu nie stawiałem sobie żadnych celów, gdyż rallycross był mi zupełnie obcy, a ja nie planowałem pełnego programu startów. Przyjechałem do Słomczyna, aby spróbować nowej dyscypliny i sprawdzić, czy podoba mi się taka forma rywalizacji. Cały plan powstał na miesiąc przed pierwszą rundą, więc wszystko działo się bardzo szybko. Ostatecznie jednak odnalazłem się w tej dyscyplinie i widząc swoje tempo zapragnąłem walczyć o mistrzostwo Polski w grupie SuperNational, bo widziałem, że jest to realne.

2. Czy jesteś zadowolony ze swojej jazdy i końcowego rezultatu?

Jak najbardziej. Początkowo nie miałem celów, jednak z każdą rund rosły moje aspiracje i chęć do walki, bo wyniki na to pozwalały. Liczyłem, że uda mi się zdobyć tytuł, jednak różne rzeczy się przytrafiały podczas kolejnych rund. Mam tutaj na myśli problemy techniczne, czy też błędy wynikające z mojego niewielkiego doświadczenia. Przez to trochę punktów uciekło, jednak generalnie jestem zadowolony ze swojego pierwszego sezonu. Myślę, że szybko wstrzeliłem się w nową formę rywalizacji i na pewno pomogła mi w tym bardzo profesjonalna ekipa oraz wsparcie ze strony Krzyśka Skorupskiego, który podpowiadał jak się w tym wszystkim odnaleźć.

3. Jaki był najlepszy moment sezonu?

Pierwsze zwycięstwo było bardzo fajnym momentem. Pierwsze razy zawsze zapamiętuje się najlepiej. Również ostatnia wygrana w Toruniu była bardzo dobra, choć nie zmieniła mojej pozycji w klasyfikacji generalnej. Wtedy jednak musiałem bardzo mocno walczyć o to zwycięstwo i dało mi ono więcej satysfakcji. Ważyły się losy tytułów nie tylko w generalce, ale również w klasach, więc walka na torze była bardzo mocna i twarda.

4. To z drugiej strony – jaki był najtrudniejszy moment sezonu 2018?

Mam dwa takie momenty. Pierwszy w Toruniu, kiedy z powodu awarii nie ukończyłem zawodów i uciekło trochę punków. Było trochę złości i rozczarowania, że drobna awaria wyeliminowała mnie z finału. Później jeszcze podczas przedostatniej rundy, kiedy popełniłem błąd zjeżdżając na Joker Lap za Pawłem Melonem. Miałem lepsze tempo i te zawody były do wygrania, ale ostatecznie byłem drugi. W tych dwóch momentach straciłem najwięcej punktów, których na koniec zabrakło.

5. Z kim stoczyłeś najlepszą walkę w sezonie 2018 – z jakim kierowcą i podczas której rundy?

Przez cały rok była ostra walka, choć scenariusz się powtarzał. Zawodnicy w samochodach z napędem na tylną oś odjeżdżali na starcie, więc później musiałem ich gonić. To trochę frustrujące, kiedy ma się świadomość, że nawet idealny start nie zapewni ci prowadzenia po pierwszym zakręcie. Z tego powodu pozycje trzeba było odzyskiwać taktyką i umiejętnościami, więc pojedynki z kierowcami samochodów RWD były najtrudniejsze.

Do najbliższego wydarzenia zostało:

27/28 April 2019

2. runda - Motopark Toruń (MPRC i FIA CEZ) OPONEO Motopark Toruń

Czytaj więcej