Aktualności

Pięć pytań do… Szymona Jabłońskiego

Zawodnicy krótko i zwięźle opowiadają o minionym sezonie

Łukasz Grzybowski co prawda zdominował rywalizację w Seicento Cup, jednak jego droga po tegoroczny tytuł nie była tak łatwa, jak mogą sugerować to liczby. Z każdą rundą jego przewaga na mecie kolejnych biegów topniała, a od połowy sezonu tuż za jego plecami jak cień zawsze czaił się Szymon Jabłoński. 15-letni zawodnik z przeszłością w wyścigach torowych zaliczał w tym roku swój rallycrossowy debiut, jednak nie przeszkodziło mu to w sięgnięciu po tytuł wicemistrza Polski w klasie SC Cup. 

Jakie oczekiwania miałeś przed rozpoczęciem sezonu?

Nie nastawiałem się na żaden konkretny wynik, ponieważ nie miałem doświadczenia w tej dyscyplinie. Podczas pierwszej rundy obserwowałem rywalizację jako kibic i chciałem wziąć udział w mistrzostwach. Zwróciłem się więc do zespołu FlatOut Rallycross, z pytaniem o możliwość testów, abym mógł ocenić swoje szanse. Okazało się, że mogę wziąć udział w treningu przed drugą rundą, która odbywała się w Toruniu, a kiedy okazało się, iż moje czasy były porównywalne z wynikami bardziej doświadczonych zawodników, to postanowiłem pojawić się na starcie. Już w debiucie zająłem niesamowite drugie miejsce i to tylko zachęciło mnie do dalszych startów. W tamtym momencie celem była walka o podium w każdych zawodach i zakończenie sezonu w czołowej trójce.

Czy jesteś zadowolony ze swojej jazdy i końcowego rezultatu?

Jestem bardzo zadowolony ze swojej jazdy, która ostatecznie dała mi wicemistrzostwo Polski już w pierwszym sezonie. Cieszę się, że udało mi się tak szybko odnaleźć na luźnych partiach, gdyż ściganie się po szutrze było dla mnie zupełną nowością.

Jaki był najlepszy moment sezonu?

Najlepszym momentem była oczywiście piąta runda w Toruniu, kiedy to stanąłem na najwyższym stopniu podium w klasie Seicento Cup.

To z drugiej strony – jaki był najtrudniejszy moment tego sezonu?

Były dwie takie chwile i paradoksalnie jednym z nich też była piąta runda. W półfinale miałem bardzo dużo problemów i ledwo awansowałem do najlepszej szóstki. Start do finału z piątego pola oznaczał bardzo ciężką walkę, choć ostatecznie udało mi się wygrać. Kolejną taką chwilą była ostatnia runda w Toruniu, podczas której praktycznie zniszczyłem przód samochodu w Q2. Mechanicy świetnie się spisali i przywrócili auto do życia, ale moja dalsza jazda w tych zawodach stała pod bardzo dużym znakiem zapytania.

Z kim stoczyłeś najlepszą walkę w tym sezonie? Przypomina Ci się jakiś jeden konkretny pojedynek?

Chyba mogę powiedzieć, że cały sezon był jedną wielką walką, która jeszcze bardziej przybrała na sile na Litwie. Od tamtej pory toczyliśmy wyrównane boje z Łukaszem Grzybowskim i podczas każdego biegu jechaliśmy praktycznie zderzak w zderzak.

Do najbliższego wydarzenia zostało: