Aktualności

Po prostu robię swoje

Beata Borowicz opowiada o swoim debiutanckim sezonie

Sporty motorowe to męski świat, nie ma co do tego wątpliwości. Jednak co jakiś czas za kierownicą zasiadają również kobiety. W Oponeo Mistrzostwach Polski Rallycross także mamy kilka przedstawicielek płci pięknej, a jedną z nich jest Beata Borowicz, która w zeszłym roku zaliczała swój motorsportowy debiut. Zawodniczka klasy RWD Cup opowiada o swojej rallycrossowej inauguracji, a także wyzwaniach związanych z pierwszym sezonem startów.

 

1. Jak oceniasz swój debiutancki sezon w rallycrossie? Jesteś zadowolona ze swojej jazdy?

Swój debiut w rallycrossie uważam za udany, chociaż ocenę rozpatruję dwojako. Z jednej strony, biorąc pod uwagę moje doświadczenie, a raczej jego brak myślę, że bardzo dobrze poradziłam sobie w minionym sezonie. Z drugiej natomiast wiem, jak wiele mogę poprawić. Jestem też świadoma tego, że popełniam mnóstwo błędów przekładających się na wyniki. To już jednak głos mojej ambicji i niedosytu.

2. Która z rund w sezonie była najlepszą w Twoim wykonaniu i dlaczego?

Każda runda była lepsza od poprzedniej, z każdym wyścigiem coraz lepiej wychodziły mi kolejne elementy począwszy od startu, przez tor jazdy, odnajdywanie się w walce koło w koło, wyczucie nawierzchni, aż po tempo… Nie da się jednak ukryć, że przełomem była piąta runda na torze w Toruniu, kiedy po raz pierwszy dostałam się do półfinału. Powtórzyłam ten wynik także podczas dwóch kolejnych rund. Właśnie te dwie ostatnie były najlepsze w moim wykonaniu – najlepsze tempo, szybkie reakcje i zupełnie inna jazda niż początkowo. Również nie odpuszczałam do samego końca, choć w tej chwili nie pamiętam już, kiedy zaczęłam nawet wygrywać swoje wyścigi.

3. Skąd w ogóle pomysł na sport motorowy i dlaczego rallycross?

Przypadek. Ciągle to powtarzam… ;). Kochałam jazdę samochodem i chciałam startować odkąd pamiętam, choć nie wiedziałam jak to wygląda. Chciałam spróbować sportu motorowego już dawno, ale zawsze coś stawało na przeszkodzie. W listopadzie 2017 roku zobaczyłam informacje na Facebook’u, że można w Bydgoszczy zrobić licencję kierowcy wyścigowego. Kurs był organizowany przez Oponeo Motorsport i zdecydowałam się skorzystać, choć w tym czasie miałam spełnić inne marzenie – miłość do aut wygrała. Wygląda na to, że znalazłam się w odpowiednim miejscu i czasie, bo w sumie sama nie wiedziałam co chcę dalej zrobić, ale tak „z czapy” powiedziałam sobie w duszy „a, niech będzie ten rallycross”. Marcin Gagacki mi chyba tak do końca nie wierzy, jednak ja naprawdę byłam wtedy kompletnym laikiem. Po kursie wzięłam udział w dniu otwartym na bydgoskim Kartodromie, podczas którego Marcin wsadził mnie w BMW. Momentalnie złapałam bakcyla i choć nie wiedziałam, co mnie czeka, postanowiłam, że pojadę cały sezon w MPRC.

4. Czy wcześniej miałaś jakieś kontakty ze sportem motorowym?

Żadnych. Właściwie kilka razy byłam na gokartach i wstyd się przyznać, ale ani rajdów, ani wyścigów w ogóle nie śledziłam. Raz pojechałam do Torunia obejrzeć rajd amatorski MiniMax. Od dawna chciałam spróbować czegokolwiek, ale nie miałam auta, nie znałam nikogo, kto mógłby pomóc mi w kwestiach mechaniki itd. Podczas tamtych zawodów zobaczyłam na starcie m.in. Marcina, który Skodą startował w klasie Gość. To właśnie wtedy zasiało się ziarno i nie dawało mi spokoju. Wiedziałam, że patrząc będę się tylko wkurzać. Chciałam jeździć!

5. W jaki sposób pracowałaś nad swoimi umiejętnościami? Czy miałaś jakiegoś trenera, który z Tobą pracował?

Praca nad umiejętnościami jest właśnie tym, co muszę koniecznie wdrożyć, jeśli chcę robić postępy. Do tej pory odbyłam kilka treningów (przed rundami), natomiast niestety zabrakło głównie czasu na to, by popracować nad techniką oraz podstawowymi błędami, które czuję, że powtarzane wchodzą mi w nawyk. Dodatkowo okazało się, że wyścigi to także spory wysiłek fizyczny, więc trzeba nieco bardziej się przygotować. Staram się słuchać wszelkich uwag od bardziej doświadczonych kierowców, gdyż są one niezwykle cenne. Jak na razie jeżdżę intuicyjnie, ale niewątpliwie najlepszym treningiem były starty w zawodach. Muszę podziękować także Marcinowi Gagackiemu, który gdy tylko mógł, to wcielał się w rolę mojego spottera i uczył mnie tego wszystkiego w praktyce i w dodatku od razu w głębokiej wodzie. Nasza współpraca jest bardzo skuteczna, choć rzadko zdarza mi słuchać się innych. Muszę przyznać, że rallycross uczy mnie pokory, dlatego skupiam się tak bardzo jak tylko potrafię i cieszę się z każdej uwagi, czy podpowiedzi m.in. od kolegów z serwisu.

6. Sporo mówi się o kobietach w sporcie motorowym i męskim świecie. Jak Ty się w tym wszystkim odnajdujesz?

Tak, sporo się mówi o dziewczynach w sporcie, ale moim zdaniem nadal za mało. Nie da się ukryć, że jest to męski świat, który ja dopiero poznaję. O ścigających się kobietach czy to publicznie, czy w kuluarach mówi się różnie, ale wpływ ma na to wiele czynników. Najważniejsze jest jednak to, żę dziewczyny są zdeterminowane i po prostu robią swoje. Ciężko jest nam się przebić – to akurat żadna tajemnica, tym bardziej chapeau bas choćby dla Gosi Rdest, która pokazuje, że się da, robi fantastyczną robotę i bardzo jej w tym kibicuję!

Jeśli chodzi o mnie, nie mam żadnego problemu, by się odnaleźć wśród facetów. Zarówno na torze jak i poza nim. Zawsze miałam więcej kolegów niż koleżanek, więc swobodnie też czuję się m.in. w zespole. Poza tym potrzebny jest po prostu dystans i odpowiednia świadomość. Na torze nawet nie analizuję, że jestem jedyną kobietą w klasie, nie przeszkadza mi to. Z większością zawodników mam dobre relacje, niewielu pewnie przyzna się, co o mnie myśleli podczas pierwszych rund. Z czasem zaczęli rozmawiać swobodniej, ale chyba jednak nadal nie wszyscy przeskoczyli tę barierę.

7. W wyścigach ma zostać powołana seria tylko dla kobiet. Co sądzisz o tym pomyśle i czy klasa tylko dla dziewczyn miałaby sens i szanse powodzenia w rallycrossie?

Coraz więcej o tym się mówi. Uważam, że pomysł jest świetny! Spotykam wiele dziewczyn, które chcą jeździć, które chciałyby spróbować, ale mam wrażenie, że wyobrażenie bariery wejścia jest większe niż w rzeczywistości. Ja też ją odczuwałam. Sama cały czas zastanawiam się jak to zrobić, by było nas więcej. Oczywiście fajnie by było, gdyby w rallycrossie powstała klasa kobiet i uważam, że są szanse na powodzenie tego pomysłu, ale może być trudno utrzymać konieczną frekwencję. Dziewczyny musiałyby być naprawdę zdecydowane. Póki co można rozpocząć od klasyfikacji kobiet. Jest Roksana Noniewicz, na ostatniej rundzie wystartowała także Agnieszka Ekert, Zuza Gawor-Kotkowska planuje start w 2019, a na tegorocznych targach MotorShow było jeszcze co najmniej kilka chętnych dziewczyn. Co prawda ciężko, abyśmy ścigały się wszystkie jednocześnie, bo Roksi i Aga (przynajmniej na razie) startują w Seicento, ale w końcu w KJS-ach jest klasyfikacja niezależnie od sprzętu i jakoś to działa.

8. Po pierwszym roku w rallycrossie jakie masz sportowe marzenia i gdzie chciałabyś ścigać się za 5 lat?

Mierzę wysoko, ale czas pokaże.

Do najbliższego wydarzenia zostało:

06/07 April 2019

1. runda - Autodrom Słomczyn (MPRC) Autodrom Słomczyn

Czytaj więcej